Niektóre orchidee mają kwiaty podobne do samic owadów. Okłamują samców nęcąc do siebie. Ci zbliżają się i dzięki temu przenoszą kwiatowy pyłek.
Do początków wiosny jeszcze kilka tygodni, ale tropikalne oranżerie Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew mają swoje własne klimaty i pory roku. Nawet w środku zimy wchodząc tu do palmiarni można się nagle znaleźć między kosmatymi paprociami zwrotnikowej dżungli nad Mekongiem czy w Nowej Gwinei, czy pod inną szklaną kopułą pośród podobnych do kamieni kaktusów meksykańskiej pustyni.
W lutym do początku marca w pod szklanym „namiotem” Prince of Wales Conservatory corocznie urządza się w Kew Festiwal Orchidei, warto więc złożyć tam wizytę. Zobaczycie je tu też w innych porach roku, ale nigdy tyle co teraz. Wszystko się robi, żeby ściągnąć i zadowolić gości. Orchideami obsadzono pnie drzew, zwisają nam nad głowami, wychylają się spomiędzy liści z egzotycznymi nazwami i adresami miejsc, gdzie znaleźć je można w ich naturalnym środowisku. Przy wejściu olbrzymia malarska paleta z żywymi orchideami w miejscu pigmentów, a obok w monstrualnym kubku wielkie pędzle i ołówki, znów po części zrobione z tych egzotycznych kwiatów. Pomysł raczej nieszczególny, choć dzieciom zdaje się podobać, co zapewne rozbraja też mamy. Jeszcze moment i cała rodzina upamiętnia się fotką na tle tej szkaradnej konstrukcji. Przyznam, że wolę zachwycać się samymi kwiatami – orchidee w niezwykłych formach dość już sztuczne i niezwykłe, by tanimi chwytami jeszcze tę dziwność podbijać. Zresztą osądźcie sami.
Za szklanymi drzwiami pierwsze gwiaździste orchidee, bodaj z Meksyku lub Malajów. Rosną przecież na całym świecie. Niepozorne i drobne znaleźć można nawet w podbiegunowej tundrze.
W naszej umiarkowanej klimatycznie sferze rosną białe i zielone podkolany-storczyki. U nas pod ochroną. Znajdywałem takie na bagnistych łąkach koło Żarnowca Pomorskiego, ale są i w innych miejscach, w Białowieży i nad Biebrzą, a w okolicach Bukowca znajdziecie też rzadkie obuwiki. I te skromniejsze znajome spotkacie w Kew, ale rzecz jasna większość nas tu przychodzi, by podziwiać bardziej niezwykłe egzotyczne odmiany. Zostały odkryte przez podróżników i botaników w XVIII i XIX wieku i stały się prawdziwą pasją wiktoriańskiego „high society”.
W tamtych czasach, gdy rzadkie, delikatne i wymagające niezwykłej troski odmiany po miesiącach morskiej podróży przybywały wreszcie do portów Europy i Ameryki wytworzył się stereotypowy obraz tych niezwykłych roślin. Kapryśne i sztuczne, nieomal zmanierowane w formach swych mięsistych warg, długich języków i wąskich tuneli-pułapek, zachwycały głodnych egzotyki i niezwykłości bogatych kolekcjonerów. Z wąsami i czułkami jak macki, jaskrawe w kolorach z cętkami podobnymi skórze węża, jaszczura czy pantery kusiły wyrafinowaniem dusznych woni.
Inne, o kwiatach upodobnionych do samic owadów, okłamują ich partnerów nęcąc do siebie, by przenosili pyłek. Piękne, a zarazem drapieżne i groźne, gdy pamiętać, że wszystkie przecież są pasożytami i żerują na innych roślinach wczepiając się i pijąc ich soki jak wampiry.
Orchidea w dekadenckiej poezji drugiej połowy XIX wieku stała się uosobieniem i metaforą kuszącego i tajemniczego piękna demonicznej kobiety, natury wybujałej i zachwycającej, wobec której śmiesznym i bezsilnym impertynentem jest racjonalny i uporządkowany świat człowieka.
Gdyby żywych orchidei było wam mało, zadbano też o inspirowaną orchideami sztukę. Choć nie odnalazłem nigdzie wcześniej zapowiadanych przykładów inspirowanej orchideami biżuterii (swego czasu takie piękne XIX-wieczne brosze Tiffany’ego pokazywano na wystawie amerykańskiej biżuterii w Gilbert Collection), ale zobaczyć tu można misternie wykonaną, jarzącą się kolorami współczesną aplikację z gęstwą tropikalnych roślin i kaskadami kwitnących storczyków, dzieło Amandy Richardson.
Tablice zagubione wśród kwiatów i liści informują też o dzikich orchideach jako ulubionym motywie chińskiego i koreańskiego malarstwa. Natomiast w oddzielnym, odnowionym niedawno jasnym wnętrzu Nash Conservatory można jeszcze oglądać wystawę botanicznych rysunków orchidei z różnych kontynentów panny Sary Anny Drake (1803-1857), bliskiej współpracowniczki jednego z brytyjskich pionierów wiktoriańskiej orchideologii Johna Lindleya.
Pozostaje mi zachęcić do wizyty w Kew, gdzie zawsze, nawet w szare dni przedwiośnia jest się czym zachwycić.
Andrzej Maria Borkowski
****************************
Festiwal Orchidei - Royal Botanic Gardens w Kew, (metro: Kew Gardens) otwarte zimą od 9.30 do 16.15. Bilety £10 (ulgowe £7, dzieci do lat 17 wstęp bezpłatny), do 5 marca.