17.03.2010  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
NASZE SPRAWY 200

Do domu w trumnie…

Do domu w trumnie…

Sześć Polek, sześć historii – ten sam koniec. Lidka, Magda, Zuzia, Monika, Andżelika i Beata trafiły na Wyspy w pogoni za szczęściem, jednak zanim je złapały, ktoś brutalnie zastąpił im drogę.

Choć jak twierdzi Paulo Coelho, świadomość śmierci pobudza do życia, coraz więcej Polaków w Wielkiej Brytanii zwyczajnie paraliżuje strach. Codziennie docierają do nich informacje o morderstwach, napadach, gwałtach i niestety nierzadko dotyczą ich samych. Pragną szczęścia i poczucia bezpieczeństwa, tymczasem ich spokój zostaje zachwiany, a emocje wystawione na próbę. Lidka, Magda, Zuzia, Monika, Andżelika i Beata nie spodziewały się, że Wielka Brytania to ostatnie miejsce, jakie zobaczą. Przed nimi było jeszcze całe życie…

Sen o lepszym jutrze
Powody, dla których młode Polki wyjeżdżają za granicę, są różne. Jednym zależy na poprawieniu sytuacji finansowej, inne chcą szlifować język, a jeszcze inne zrobić karierę czy sprawdzić się w nowych warunkach. Motywy kierujące emigrantami można by pewnie mnożyć bardzo długo. Wielu z nich udaje się dobrnąć do celu, ale są też tacy, którzy niespodziewanie i tragicznie kończą swoją pogoń za szczęściem i pewnego dnia nie wracają do domu…

Lidia Motylska, 19 lat, w Wielkiej Brytanii od stycznia 2007 r., data i miejsce śmierci: październik 2007 r., Leeds.
Ciało Lidki znaleziono we wtorek 24 października. Leżała w kałuży krwi na nieuczęszczanej drodze. Policja nie wykluczyła, że zabójstwo miało podłoże seksualne. Sekcja zwłok wykazała, że nie została zgwałcona. Lidkę napadnięto, gdy wracała do domu. Mieszkała w Beeston, na przedmieściach Leeds. Policja twierdzi, że zginęła w wyniku rozległych obrażeń. Jeszcze tego samego dnia, w związku ze śmiercią 19-latki zatrzymano 36-letniego mężczyznę, ale zwolniono go za kaucją.

Lidia przyleciała do Anglii w styczniu, w lutym wróciła na trzy miesiące do Polski. Od maja pracowała jako kelnerka w restauracji w Harehills. Mieszkańcy Leeds nie na próżno mówią, że to niebezpieczna dzielnica. W Wielkiej Brytanii nie była sama. Miała tutaj kogoś, na kim mogła polegać – matkę.
– Potrzebujemy pomocy, aby ustalić, co stało się z Lidią. Wiemy, że opuściła swój dom w Beeston tuż po 18.00, aby udać się do centrum handlowego. Jej ciało zostało znalezione przez policjantów tuż przed 19.00 w ciasnym przejściu między Lincoln Road and Dolly Lane w Lincoln Green – mówi komisarz Gerry Broadbent. – Wiemy, że Lidia miała ze sobą czarną torebkę o wymiarach ok. 20 na 10 cm, której nie udało nam się znaleźć. Mogło w niej znajdować się ok. 10 funtów(…) Wszystkich, którzy posiadają informacje, które mogą pomóc w śledztwie, prosimy o kontakt pod numerem 0113 2053011. Od śmierci Lidki minęło zaledwie kilka dni…

Koniec przychodzi niespodziewanie
Parę tygodni wcześniej brytyjskie media podały informację, która zbulwersowała każdego Polaka, bez wyjątku. 27-letnia Magda zginęła w wyniku postrzału. Sprawca trafił prosto w głowę.

Magdalena Pniewska, 27 lat, w Wielkiej Brytanii od maja 2004 r., data i miejsce śmierci: październik 2007 r., Londyn
Padła ofiarą przypadkowej strzelaniny. Było po 18.00. Wracała z pracy do domu, rozmawiała z siostrą przez telefon. Kula młodocianego przestępcy dosięgła ją krótko po tym, jak opuściła budynek domu opieki w New Cross, gdzie pracowała jako opiekunka. Natychmiast przewieziono ją do szpitala. Po godzinie lekarze stwierdzili zgon. Był 2 października 2007 roku. – Żadna matka nie powinna patrzeć na taką śmierć córki – mówi 52-letnia Barbara – matka Magdy. Córka wspominała jej, że Londyn to niebezpieczne miasto. Tuż po ślubie, który planowała wraz z swym narzeczonym Radkiem na przyszły rok, chciała wyjechać z Londynu. – Oznajmiła mi, że Londyn nie jest miejscem, w którym można zakładać rodzinę. Ostatnie słowa, jakie do niej powiedziałam, to „Uważaj. Bądź ostrożna”.

Policja w związku ze śmiercią Magdy aresztowała aż siedem osób. Cztery z nich uwolniono bez postawienia zarzutów. Jeden mężczyzna został zwolniony za kaucją. Dwóch 17-latków wciąż przebywa w areszcie.

Nie pora umierać
Dzień przed tragiczną śmiercią Magdy, w poniedziałek po południu, w Leeds zginęła 14-letnia Zuzia Zommer.

Zuzanna Zommer, 14 lat, w Wielkiej Brytanii od lipca 2007 r., data i miejsce śmierci: październik 2007 r., Leeds.
Ciało nastolatki znaleziono w jej domu na Compton Row we wspomnianej już wcześniej dzielnicy Harehills. Zuzia przyjechała do Wielkiej Brytanii tuż po zakończeniu roku szkolnego. Pożegnała się z koleżankami i razem z rodzicami i 9-letnim bratem zamieszkała w Leeds w lipcu tego roku.

Matka i ojciec znaleźli ciało dziewczyny, gdy wrócili z zakupów. Tego dnia Zuzia była sama w domu. Została wykorzystana seksualnie i wielokrotnie ugodzona nożem.
O brutalne morderstwo oskarżono 39-letniego sąsiada państwa Zommer. Rozpaczliwy krzyk Zuzi słyszała kobieta, która mieszka w pobliżu. – Wróciłam ze szkoły z moim synem około 15.25. Córka była już w domu i powiedziała do mnie: „Mamo słyszę krzyk”. Wyszłam na zewnątrz i też usłyszałam – relacjonuje.

Zommerowie przyjechali do Wielkiej Brytanii zaledwie trzy miesiące przed tragedią. Chcieli zapewnić swoim dzieciom lepszą przyszłość.

Nikt nie zasługuje na taką śmierć
W czerwcu tego roku Wielką Brytanią wstrząsnęło przerażające morderstwo. W identyfikację ofiary włączyły się media, które opublikowały zdjęcia naszyjnika, jaki miała na sobie zamordowana kobieta. Okazało się, że była nią 20-letnia Polka – Monika Szmecht. Atrakcyjna i pełna życia dziewczyna została spalona żywcem.

Monika Szmecht, 20 lat, w Wielkiej Brytanii od grudnia 2005 r., data i miejsce śmierci: czerwiec 2007 r., Rainford.
Resztką sił zdążyła dobiec do jednego z pobliskich domów, a następnie przewróciła się na jego progu. Zdążyła powiedzieć, kto był sprawcą. 26-letni Anthony Clarke, były narzeczony Moniki, został oskarżony o morderstwo. Dziewczynę oblano ją łatwopalnym płynem, a następnie podpalono.
– Po podpaleniu i z takim bólem potrafiła jeszcze przejść 130 metrów do pobliskiego domu, by wypowiedzieć imię i nazwisko sprawcy. Potem straciła przytomność i po 3 godzinach męki umarła – mówił kuzyn ofiary w wywiadzie udzielonym portalowi MojaWyspa.co.uk. Monika tkwiła w toksycznym związku. Jej najbliżsi doradzali jej zerwanie kontaktów z Anthonym Clark’iem. Nigdy jednak nie wyjawiła całej prawdy. Okazało się, że dziewczyna była maltretowana, ale nie miał odwagi o tym głośno powiedzieć.

Pewnego dnia nie przyszła do pracy. Była kelnerką we włoskiej restauracji. Rodzina Moniki zaczęła podejrzewać, że mogła paść ofiarą morderstwa, kiedy natknęła się na komunikat w prasie o dziewczynie, która została spalona żywcem. Kuzynka Moniki rozpoznała zdjęcie naszyjnika. Oględziny ciała potwierdziły najgorsze. Monikę udało się rozpoznać jedynie po biżuterii i tatuażu, albowiem 90 procent jej ciała pokrywały poparzenia.
Przyjechała do Anglii dwa lata temu, żeby pomóc finansowo swoje rodzinie w Polsce. Mieszkała w okolicach Liverpoolu.

W październiku policja aresztowała dwóch kolejnych podejrzanych związanych z okrutnym zabójstwem Polki. 29–letni Philip Savin i 45-letni David Clarke zostali oskarżeni o zabójstwo. Anthony Clark, który przebywa obecnie w areszcie, wciąż nie przyznaje się do winy.

W sidłach mafii
Miłość, naiwność, zaufanie często są tym, co gubi Polki w Wielkiej Brytanii. Okazuje się bowiem, że jak wszędzie, nie brakuje tu mężczyzn, którzy chcą jedynie wykorzystać i skrzywdzić miłe, uśmiechnięte i piękne dziewczyny.

Beata Bryl, 23 lata, w Wielkiej Brytanii od 2004 r.; data i miejsce śmierci: lipiec 2006 r., Londyn
– Oni nas zabiją mamo! – powiedziała do bezrobotnej matki, na dzień przed śmiercią. 29 lipca 2006 roku w lesie niedaleko mostu w Wooburn Green w Londynie motocyklista natrafił na zmasakrowane, częściowo spalone ciało młodej kobiety. Badania DNA potwierdziły, że jest to Beata. Dziewczyna padła ofiarą mafii, która postanowiła przenieść swoje interesy z Polski na Wyspy. – Córka była w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nie wiem, czy ją szantażowano czy grożono jej. Podejrzewam, że podawano jej narkotyki, że córka dużo wiedziała. Podczas ostatniej rozmowy powiedziała mi: „Muszę innych uratować, dla mnie nie ma już ratunku” – opowiadała matka Beaty,Maria, w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”.

Wyjechała, bo chciała pomóc finansowo rodzinie. Przysyłała pieniądze. Pani Maria szukała pomocy wszędzie, gdzie mogła. W Konsulacie RP, w fundacjach zajmujących się handlem kobietami, doniosła o sprawie do prokuratury. – Mogli ją uratować, mogli jej pomóc. Zrobiłam wszystko, żeby wróciła do domu – mówi pani Maria. Dzięki pomocy Konsula RP, Michała Mazurka, Beta wróciła do Gliwic, jednak nie został tam długo. W lutym postanowiła wrócić do Wielkiej Brytanii, a może musiała to zrobić? Najprawdopodobniej była szantażowana.

Kiedy po raz pierwszy przyjechała na Wyspy, poznała Darka. Był od niej starszy o 15 lat. Planowali ślub. W przeciągu roku głos Beaty w słuchawce zrobił się jednak bardziej smutny. Przyznała, że jest bita i zmuszana do różnych rzeczy. Jakich? Nie powiedziała. Podkreślała tylko wciąż, że „to wszystko, to mafia”. Stała się dziwna, czasem nieobecna. Pani Maria podejrzewa, że była pod wpływem narkotyków.
W sprawie śmierci Beaty aresztowano kilkanaście osób. Policja twierdzi jednak, że nie ma wśród nich mordercy.

Bliżej Boga
Miesiąc później tragiczną śmiercią zginęła Andżelika Kluk. Myślała, że jest bezpieczna. Pracowała przecież w kościele…

Andżelika Kluk, 23 lata, w Wielkiej Brytanii od lipca 2006 r., data i miejsce śmierci: wrzesień 2006 r., Glasgow.
Była martwa od kilku dni, kiedy jej zmasakrowane zwłoki znaleziono pod podłogą w kościele św. Patryka w Anderston w Glasgow. Związana, zakneblowana, 16 razy dźgnięta nożem, zgwałcona.
Przyjechała do Szkocji, aby zgromadzić fundusze na studia. W zamian za darmowy pokój w budynku parafialnym opiekowała się świątynią, sprzątała, dbała o kwiaty. Gdzie może być bezpieczniej, myśleli najbliżsi Andżeliki.

W czasie procesu cała Wielka Brytania oglądała zapłakane oczy ojca 23-latki. 50-letni Władysław Kluk określił córkę jako bardzo wierzącą katoliczkę, której największą pasją była nauka. – Bardzo lubiła Szkocję. Pomagała sprzątać w kościele i opiekowała się wszystkim” – mówił.

60-letni Peter Tobin poznał Andżelikę w kościele, w którym pracował jako złota rączka. Przyznał się do kontaktu seksualnego z Polką, ale do końca twierdził, że doszło do niego za jej zgodą. Na podstawie testów DNA udowodniono, że to on był katem. Jako ostatni widział Andżelikę żywą. Nie była to pierwsza zbrodnia na tle seksualnym, jakiej dokonał. Resztę życia spędzi w więzieniu.

W sprawę zamieszany był ojciec Gerry Nugent. 66–letni ksiądz, który, jak wynika z zeznań świadków, nadużywał alkoholu, twierdził, że też był w intymnej relacji z dziewczyną. Został usunięty z parafii. Bliskim kontaktom Andżeliki i księdza stanowczo zaprzeczył 40–letni Martin Macaskill, który zakochał się z wzajemnością w studentce. – Z całego serca nie wierzę, że to mogło być prawdą (..) Jedyne, co Andżela czułą do ojca Gerry’ego, to strach. Była zdezorientowana tym, jak się w stosunku do niej zachowywał – miły jednego dnia, ignorujący ją następnego. Nigdy nie wiedziała, jaki będzie – mówił. W czasie procesu oskarżenie sugerowało, że sprawcą zabójstwa mogła być żona mężczyzny, która kilka dni przed zaginięciem dziewczyny dowiedziała się o romansie męża z Polką.

Czy Lidka, Magda, Zuzia, Monika, Andżelika i Beata żyłyby, gdyby zostały w Polsce? Tego nie dowiemy się nigdy.

Iwona Kadłuczka