03.09.2010  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
WYDARZENIA 200

Nie odbije mi!

Nie odbije mi!

Oklaski na powitanie, a na zakończenie owacja na stojąco i chóralne sto lat. W sobotę londyńska Polonia przyjmowała Donalda Tuska niczym gwiazdę rocka.

Samolot z Donaldem Tuskiem na pokładzie wylądował na londyńskim lotnisku Heathrow tuż przed godziną 10.00. Na przewodniczącego Platformy czekał już były premier, Kazimierz Marcinkiewicz. Pytany przez dziennikarzy o powód przybycia, odpowiadał: – Czekam na przyjaciela. W ciągu ostatnich kilku tygodni widać bowiem wyraźne ocieplenie stosunków między tymi politykami.
Choć pierwotnie w planie sobotniej wizyty przewodniczącego było kilka wywiadów dla lokalnych mediów, ostatecznie Donald Tusk wspólnie z Kazimierzem Marcinkiewiczem wybrali się na mecz gigantów Arsenal – Manchester Unitet.

Szampan z orzełkiem
Ubiegłotygodniowa wizyta była już drugim w ciągu ostatnich pięciu tygodni spotkaniem lidera Platformy z mieszkającymi na Wyspach rodakami. Przylatując do Londynu, przewodniczący Tusk chciał przede wszystkim podziękować Polakom za ogromne poparcie podczas październikowych wyborów. Głosujący w Anglii oddali bowiem na PO aż 66 procent głosów.

Ale Donald Tusk przyjechał nie tylko po to, żeby podziękować. Był także inny powód tej wizyty. 29 września na przedwyborcze spotkanie Platformy w Polskim Ośrodku Społeczno–Kulturalnym nie udało się dostać blisko 200 osobom. Nie zmieścili się do zbyt ciasnej sali. Przewodniczący przyrzekł im jednak, że wróci, i słowa dotrzymał. Tak jak poprzednio, także i tym razem lider PO został przyjęty niezwykle ciepło. Nie tylko przez rodaków, ale także przez lokalne władze: Richarda Barnes’a, członka Great London Assembly – rady miasta Londynu – oraz panią burmistrz dzielnicy Ealing, Hazel Ware, która przywitała gościa z Polski w jego ojczystym języku i wręczyła mu godło dzielnicy.

Tuż przed wejściem do ratusza Donald Tusk dostał od swoich sympatyków szampana z naklejonym na etykiecie biały orzełkiem na czerwonym tle.
Chwilę później szampański nastrój zakłóciła jednak skarga starszej kobiety, która choć chciała, nie mogła oddać głosu, bo jej zgłoszenie dotarło z kilkugodzinnym opóźnieniem.
– Jestem na listach wyborczych od wielu lat, a tym razem nie dano mi zagłosować, choć bardzo mi na tym zależało – skarżyła się Antonina Kalinowska.

Problemy z głosowaniem poruszyli także sami Polacy, którzy przybyli na spotkanie. Z sali padło bowiem pytanie, czy nowy rząd nie mógłby ułatwić przebywającym za granicą życia i wprowadzić głosowanie za pośrednictwem internetu lub przez pełnomocników. Październikowe wybory pokazały bowiem, że nawet 16 punktów do głosowania to zbyt mało na Wyspach.
– Do końca życia będę miał w pamięci obrazy sprzed placówek konsularnych w dniu wyborów, ponieważ była to jedna z najbardziej dobitnych i poruszających lekcji demokracji. Uznaliście, że trzeba tu i w kraju pokazać, iż odpowiedzialność za Polskę jest obecna także poza jej granicami – mówił Donald Tusk.

Polityk zaznaczył też, że nie przyjechał do Londynu dziękować tylko swoim wyborcom, ale również tym, którzy oddali głos na inne ugrupowania.
– Głosy, które pozwoliły mi zaś osiągnąć mój osobisty sukces to największy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem w życiu – zaznaczał lider PO.

A w polityce zagranicznej powstanie…
W jednych z pierwszych słów skierowanych do londyńskiej Polonii, Donald Tusk obiecał także, że na nowym stanowisku mu „nie odbije”, bo zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie głosowali na niego nie tylko z powodu sympatii, ale, by zaprotestować przeciwko polityce braci Kaczyńskich.

Polacy, którzy przybyli do Ealing Town Hall mieli wiele pytań do nowego premiera. Na zadanie wszystkich nie starczyło jednak czasu. Niemniej jednak podczas trwającego dwie godziny spotkania Polacy dopytywali o to, czy w nowym rządzie będzie więcej kobiet, czy Platforma może obiecać, że nie zawiąże koalicji z LiD-em, czy na scenie politycznej dalej będzie się „grało teczkami” i co z Euro 2012?

Wiele emocji wzbudziła dyskusja o publicznej telewizji i upolitycznionym organie, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
– Nie wiem, czy zauważyliście państwo, że ten, kto rządzi mediami publicznymi przegrywa wybory – mówił Tusk. Dodał, że on sam jest przeciwnikiem abonamentu radiowo–telewizyjnego, który nazwał haraczem.
Nie zabrało także pytań o politykę zagraniczną. Tu przewodniczący zapowiedział jako priorytetowe zakończenia misji w Iraku oraz podniesienie poziomu polskiej dyplomacji i zachowań polskiego rządu za granicą. Zdaniem kandydata PO na premiera, polityka zagraniczna musi być „stanowcza, ale nie oznacza to, że musi być brutalna, agresywna, wzbudzająca niechęć, a tym bardziej politowanie”.
– Czasem miałem wrażenie, że bracia Kaczyńscy w polityce zagranicznej chcą kontynuować Powstanie (Warszawskie – przyp. red.) – mówił Tusk.

Mówiąc o planach tworzonego przez siebie rządu, zaznaczał, że jego gabinet będzie się odwoływał do gospodarczych rozwiązań, funkcjonujących w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Dlatego zdobyte przez Polaków na emigracji doświadczenie bardzo się przyda.
Lider PO podkreślił też potrzebę wyjaśnienia zaszłości, wśród których wymienił sprawę niektórych działań CBA, Barbary Blidy, posłanki Sawickiej. – Wszystko, co było krzywdą ludzką, złem, naruszeniem prawa w ostatnich dwóch latach, a także wcześniej, będzie opisane, rozliczone i ukarane, ktokolwiek, by tego zła dokonał – stwierdził.

Było także o akcji „Powrót” oraz o abolicji podatkowej. W kwestii tej ostatniej Donald Tusk odpowiedział krótko: – Projekt abolicji był spowalniany w poprzedniej kadencji. Będę błagał pana prezydenta, żeby nie blokował tego projektu wetem, choć liczę na to, że nawet w przypadku zablokowania będziemy mieli taką większość, żeby ewentualne odrzucić weto. Polacy, którzy podjęli tu pracę po 2006 roku korzystają już z przepisów, które znoszą podwójne opodatkowanie. Pozostałym też się to należy, bo to jest zwykły akt niesprawiedliwości – mówił Tusk.

Na koniec spotkania głos zabrał były premier, Kazimierz Marcinkiewicz, który obecnie nie wyklucza powrotu do polityki. – Ta powszechna mobilizacja w dniu wyborów to było wspaniałe święto demokracji, podczas którego poskromiliśmy polską złośnicę – mówił. – I moja prośba jest taka, byście za to wszystko Donaldowi Tuskowi podziękowali gromkimi brawami – zachęcał Marcinkiewicz.
Reakcja publiczności na ten apel była natychmiastowa: najpierw owacja na stojąco a potem chóralne sto lat.

Katarzyna Kopacz