03.09.2010  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
LUDZIE 209

To był spontan!

To był spontan!

Big Brother to program, który budzi wiele kontrowersji. Przez jednych znienawidzony, przez innych wręcz ubóstwiany. Gerard Sęczkowski, londyński DJ nazywany Gerardskim, przekonał się o tym na własnej skórze. Kilkanaście dni temu, po finale kolejnej edycji Wielkiego Brata w Polsce, wrócił do Londynu.

Katarzyna Kopacz: Dlaczego zgłosiłeś się do Big Brothera?
DJ Gerardski:
Bo zobaczyłem u Was w gazecie reklamę. Razem z DJ-em Batimą, z którym jako Future Insight grałem w londyńskich klubach, postanowiliśmy spróbować swoich sił. Jeden, drugi, trzeci casting i się załapałem…

Poszliście z myślą o tym, że Big Brother może pomóc Wam w muzycznej karierze?
W moim przypadku chodziło bardziej o przygodę. Dopiero później pomyślałem, że to w jakiś sposób może mnie wypromować jako DJ-a w Polsce.

Poszliście jako duet, udało się tylko Tobie. Czy na Twojej obecności w programie skorzystał wasz duet, czy udało się wypromować tylko Ciebie?
Batima bardzo mi kibicował, kiedy byłem w środku. Po moim wyjściu z Big Brothera zostałem prywatnym DJ-em Wielkiego Brata i grałem w każdą sobotę podczas BB Show. W jedną z sobót zagraliśmy razem z Batimą jako Future Insight. Myślę więc, że skorzystaliśmy obaj.

Śledziłeś co pisała o Tobie prasa, co mówiono na Twój temat na forach internetowych?
Na forach internetowych, na których ludzie są anonimowi, zauważyłem, że o każdym z nas pisali bardzo negatywnie…Byłem nawet w szoku, bo okazało się, że ludzie nie mają wśród nas swojego faworyta, każdy jest ich zdaniem zły.

Mówisz o negatywnych komentarzach, czy któryś z nich jakoś szczególnie mocno Cię dotknął?
Ci, którzy pojawiają się na internetowych forach, to zazwyczaj ci, którzy mają ciężki dzień i chcą się wyżyć na innych. Na ulicy czy w klubach nie spotkałem się z żadną negatywną opinią na mój temat. Ludzie byli nastawieni do mnie bardzo przyjaźnie – chcieli sobie robić zdjęcia, brali autografy, rozmawiali.

Poza tym ktoś wygrzebał z bloga mojej córki jakąś fotkę i napisał coś nieprzyjemnego o mojej rodzinie. To mnie chyba najbardziej dotknęło.

Myślisz, że ze względu na te przykrości, które mogą spotkać najbliższych uczestników, warto wchodzić do programu?
Każdy, kto decyduje się na udział w programie musi się liczyć z tym, że ludzie będą negatywnie go postrzegać i wyciągać wszystkie tzw. brudy. Tak było w przypadku uczestnika, któremu zarzucono, że jest gejem. Chłopak miał mnóstwo nieprzyjemności… Ale, chyba warto podejmować ryzyko.
Ja wyszedłem z programu na własne życzenie, bo tęskniłem za rodziną. Poza tym okazało się, że ludzie, którzy są w środku, skądinąd bardzo fajni, mają naprawdę sztuczne problemy. Przestało mnie to bawić i dlatego zdecydowałem się opuścić dom Wielkiego Brata.

Ile dni spędziłeś w środku?
Dokładnie pięć tygodni.

Jak czułeś się pod okiem kamer?
Człowiek cały czas ma świadomość, że jest obserwowany i niespodzianką zawsze jest to jak Cię pokazują. Nie wiesz czy, pokażą jak się wygłupiasz, jak się śmiejesz czy jak się z kimś kłócisz.

Oglądałeś wszystkie odcinki po wyjściu z programu?
Nie, tylko swoje wejście i wyjście.

Wstydzisz się czegoś, co zrobiłeś w środku?
Był taki motyw w Jolanta, która wygrała ten program. Ona i Tomek mocno się pokłócili, on oblał ją wodą. Ja wtedy powiedziałem, że „przywaliłbym jej z gaśnicy”. Ludzie odebrali to tak, jakbym chciał ją uderzyć. Tymczasem mnie chodziło o to, że na jego miejscu oblałbym ją pianą z gaśnicy i w ten sposób „ugasił” jej temperament. Za to dostało mi się po głowie od internautów.

Byłeś jednym z najstarszych uczestników – jak się dogadywałeś z innymi uczestnikami, jak żyło ci się pod jednym dachem z tyloma różnymi ludźmi?
Każdy z nas miał w środku swoich przyjaciół i osoby, które traktował zupełnie obojętnie. Starałem się dać radę… Trzymałem nerwy na wodzy!

Wyszedłeś na własne życzenie. Bałeś się wyeliminowania czy była to rzeczywiście szczera tęsknota za rodziną?
To był spontan. Domyślałem się, że moja córka bardzo tęskni. Kilka razy prosiłem Wielkiego Brata o telefon do rodziny, ale nic z tego nie wyszło. W końcu postanowiłem wyjść. Fajne było to, że na to moje wyjście producenci programu ściągnęli z Anglii moją żonę i córkę. To była ogromna niespodzianka.

Jak na Twoje występy w programie zareagowali znajomi?
Dzwonili, gratulowali, żartowali, że niezły ze mnie świr… że nie dość, że mam czerwone włosy to jeszcze się pokazałem w Big Brotherze.

Twój czerwony irokez to teraz chyba znak rozpoznawczy?
Tak, nie zamierzam go ścinać. Pokazałem się z nim w programie, grałem z nim na BB show, więc teraz jest moim „znakiem firmowym”.

Nie sposób nie zapytać Cię, co sądzisz o kontrowersyjnej zwyciężczyni programu?
Ja chyba nie chciałbym tego komentować, ale to, że wygrała ta dziewczyna to tak, jakby równie dobrze mógł wrócić rząd Kaczyńskiego. Wszyscy uczestnicy byli w szoku, że ona wygrała…

Jej zwycięstwo świadczy o tym, że sprzedają się tandeta i infantylność!?
Nie ulega wątpliwości, że dziewczyna przez cały czas robiła show, pokazując mniej lub bardziej, jaka jest naprawdę. Wielu myślało, że Jola cały czas grała…

No właśnie. Uczestnicy grali?
Z tych, których poznałem grała tylko Asia. Prywatnie jest jednak bardzo fajna.

Da się cały czas grać?
Chyba tak. Asia robiła to cały czas, ale przez to nie była lubiana ani przez internautów, ani przez telewidzów, ani nawet przez uczestników programu.

Co było największym przeżyciem podczas programu?
Chyba moment, kiedy pokazano nam materiał dotyczący Adriana i tego, że rzekomo jest gejem. To wywarło na mnie największe wrażenie. Chłopak nie mógł się nawet bronić, bo nie mieliśmy kontaktu ze światem zewnętrznym.

Kiedy jest się zamkniętym i nie ma się kontaktu ze światem, da się utrzymać emocje na wodzy?
Emocje często puszczają. Niejednokrotnie musiał przychodzić do nas psycholog i rozmawiać z uczestnikami.

W programie mógł Wam pomóc psycholog, na zewnątrz nikt Wam już nie pomaga. Czy w obliczu wielu negatywnych komentarzy, m.in. internautów, łatwo utrzymać taką zdrową postawę?
Ja jako jeden z trzech uczestników podjąłem się polemizowania z tymi, którzy nas krytykowali na forum. Odważyłem się na to i chyba się opłaciło. Tak naprawdę nie chodzi o to, że my jesteśmy źli, tylko o to, iż internauci muszą się na kimś wyżyć. Nie zawsze trzeba się tym przejmować.

Jak wykorzystasz swoje „pięć minut”?
Po powrocie do Wielkiej Brytanii zagrałem dużą imprezę na 900 osób w klubie Boulevard, poza tym firma, która zajmuje się dystrybucją napojów energetycznych zaproponował mi sponsoring moich imprez, Sensitive Square Records zaproponowało mi współpracę, a mój agent w Anglii stara się zorganizować mi tournee po Europie.

Nie miałeś ochoty zostać po programie w Polsce i tam spróbować swoich sił?
Wolałem wrócić tutaj, bo tu jestem z rodziną, a moja córka ma tu lepszą przyszłość niż w Polsce. Do Polski zawsze mogę lecieć na koncert czy na jakąś imprezę, to przecież tylko dwie godziny lotu.

W Polsce proszono Cię o autografy, robiono sobie z Tobą zdjęcia. Czy jesteś rozpoznawany na ulicach Londynu?
Też. Na moją korzyść działa to, że Big Brother, w którym brałem udział jest teraz powtarzany w Polsce więc ludzie ciągle mnie pamiętają. Fajnie być z powrotem na ekranie… Zaskoczyło mnie to, że po autografy przychodzą nie tylko 7-latki, ale także starsze panie, które mi gratulują i mówią, że fajnie wyglądałem w telewizji, a także to, że podoba im się moja muzyka, choć wcześniej wcale takiej nie słuchały!

Reakcje ludzi są bardzo sympatyczne. Sporo osób prosiło mnie o e-maila, numer gadu- gadu, przesłanie płyty. To bardzo pozytywna strona popularności.
Niedługo rusza kolejna edycja i, powiem szczerze, wszystkim ją polecam.

Jak myślisz, co zdecydowało o tym, że wzięto Cię do programu?
To wie wyłącznie Wielki Brat. Pytałem go o to kilka razy, ale on nie odpowiadał, tylko się uśmiechał…