06.10.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
NASZE SPRAWY 234

Jeszcze jeden miesiąc męki

Jeszcze jeden miesiąc męki Po publikacji artykułu „Błędne koło”, opowiadającego dramatyczną historię rodziny Jenczelewskich, w redakcji „Gońca Polskiego” rozdzwoniły się telefony. Wielu czytelników zadeklarowało swoją pomoc. Niestety, skorzy do pomocy nie są angielscy urzędnicy, którzy wciąż przeciągają przyznanie Polakom należnych im zasiłków.

O losach państwa Jenczelewskich, mieszkających na Streatham, pisaliśmy dwa tygodnie temu. 30-letni Adam z żoną Urszulą i 5-letnim Oskarem zostali praktycznie bez środków do życia.

Przypomnijmy: Adam pracował na Wyspach przez cztery lata, odprowadzając sumiennie należne podatki i opłacając ubezpieczenie. Mimo to, kiedy ciężko zachorował i miał poważną operację, po której musiał przejść chemioterapię, nieznający przepisów niski rangą urzędnik w miejscowym Jobcentre Plus doszedł do wniosku, że nie należy mu się zasiłek, bo „jest z zagranicy”. Do uszu pracownika ewidentnie nie dotarła wiadomość, że Polska i Wielka Brytania mają wspólną flagę z gwiazdkami, bo oba kraje wchodzą w skład Unii Europejskiej. Nawet to, że żona Urszula cierpi na cukrzycę, a mały Oskar ma astmę – w związku z tym potrzebują specjalnej opieki – nie zapewniło im szczególnego traktowania.
Choć to wprost nie do wiary, rodzinę pozostawiono praktycznie bez środków do życia. Mimo że decyzja wydana przez urzędnika z Jobcentre jest bezpodstawna, pani O’Neill, prawniczka przyznana Jenczelewskim przez opiekę społeczną, wyjaśnia: – Prawo jest po ich stronie, ale trzeba czekać na wynik apelacji w trybunale, zaplanowanej na 10 lipca. Wszystko po to, żeby zmienić konsekwencje błędu urzędnika. Niestety, urzędów nie interesuje, jak Jenczelewscy przeżyją do tego czasu – mówi.
Mało tego – z powodu pomyłki urzędnika odmówiono im także zasiłku na mieszkanie, więc zawisła nad nimi groźba eksmisji, bo nie są w stanie płacić czynszu. Radzą sobie skromnie tylko dzięki temu, że mieszkająca w Wielkiej Brytanii Polonia pospieszyła im z pomocą. Wiele osób poruszonych m.in. artykułem „Błędne koło”, zamieszczonym w 232. wydaniu „Gońca Polskiego”, zaoferowało to, co tylko mogło. Czytelnicy deklarowali pomoc w opłaceniu czynszu, doradztwo prawne, ubranka dla dzieci, a jeden z polskich sklepów dostawę żywności.

W ubiegłym tygodniu pan Adam zakończył kurs chemioterapii. Za to na łóżku szpitalnym znalazła się Urszula, bo na świat przyszedł właśnie mały Wiktor, nazwany tak w nadziei, że pomoże rodzicom pokonać wszystkie przeciwności losu. Bardzo cieszyli się na jego urodziny. Ze względu na chorobę matki konieczna była „cesarka”, tym bardziej że chłopiec ważył aż 4,5 kilograma.
Na nieszczęście, radość świeżo upieczonych rodziców znów zmąciło kolejne zmartwienie – zaraz po porodzie malec trafił pod kroplówkę ze względu na wysoki poziom białka w krwi. Lekarze muszą się upewnić, że synek nie odziedziczył po matce cukrzycy. Ale i tym razem Urszula jest pełna optymizmu. Wie, że musi się trzymać dla dobra całej rodziny.
Niestety, nie jest łatwo, bo kilka dni temu do rodziny Jenczelewskich przyszedł list, a w nim kolejny „grom z jasnego nieba”. Termin posiedzenia trybunału apelacyjnego, który miał unieważnić decyzję urzędnika Jobcentre, został przesunięty o miesiąc – aż na 10 sierpnia.
– I jak tu przeżyć następny miesiąc? – martwi się młoda matka.
Decyzję podjęto ponoć „dla dobra rodziny”, żeby za jednym zamachem rozpatrzyć sprawę zasiłku dla Adama i zasiłku mieszkaniowego. Tymczasem, jak tłumaczy prawniczka Jenczelewskich pani O’Neill, ten dodatkowy pomysł był zupełnie niepotrzebny: – Bo jeżeli Adamowi przyznany zostanie wreszcie zasiłek, automatycznie będzie mu się należał Housing Benefit.
Prawniczka uważa, że – podejmując nieprzemyślane i niepotrzebne decyzje – nikt nie zadał sobie trudu, żeby rozważyć drastyczną sytuację chorej rodziny, która teraz ma na utrzymaniu dwójkę małych dzieci.
Mimo wszystko Adam i Ula nie narzekają – mają nadzieję, że dzięki wsparciu serdecznych ludzi dociągną jakoś do 10 sierpnia…    

Anda MacBride