07.10.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
FELIETONY 234

Królewska recesja

Królewska recesja Wiemy to już od dawna, porównując co miesiąc nasze dochody i wydatki: jest coraz drożej. Nareszcie przyznali to oficjalnie eksperci: mamy recesję. Dotyka ona wszystkich, nawet królową.

Pomimo że inflacja nadal nie przekracza 4 proc., to w ostatnim roku ceny żywności wzrosły o 15 proc. Przeciętna rodzina może oczekiwać, że w najbliższym roku wyda na żywność o ok. 1000 funtów więcej niż dotychczas. Pierwsze skutki odczuły tanie sklepy. Wzrost obrotów zanotowały Lidl i Iceland, czyli najtańsze. Tesco i Asda postanowiły zawalczyć o klientów – od początku lipca obniżyły znacznie ceny niektórych produktów, nawet o 50 proc. Sainsbury prowadzi zaś promocję pod tytułem „Nakarm rodzinę za piątkę”. Dodajmy do tego wzrost cen benzyny, opłat za światło i gaz, wzrost oprocentowania kredytów oraz spadek notowań na giełdach. Według oficjalnych danych, wzrost gospodarczy w pierwszych trzech miesiącach tego roku wyniósł 0,3 proc., a domy są obecnie o 1,8 proc. tańsze niż były rok temu. Pełny obraz recesji. Już nikt nie zastanawia się czy, ale raczej, jak długo to potrwa.
Publikacja danych dotyczących sytuacji ekonomicznej Wielkiej Brytanii, która nie napawa optymizmem, zbiegła się z ogłoszeniem rachunków rodziny królewskiej. Jak się okazuje, Elżbieta II ma problemy finansowe, podobnie jak i większość jej poddanych. Nie musi się tylko martwić, że straci dach nad głową. Już dawno pałace, w których mieszka, nie należą do rodziny królewskiej. Właścicielem jest państwo. I to ono, jak każdy przyzwoity landlord, powinno dbać o stan techniczny budynków. A z tym nie jest najlepiej.
Dwa lata temu kawałek gzymsu, który oderwał się od dachu Pałacu Buckingham, o mało nie spadł na samochód księżniczki Anny. Dach przecieka. W rezultacie zagrożona jest galeria, w której m.in. wiszą arcydzieła Rubensa, Rembrandta i Canaletta. Nie lepiej jest w Windsorze: tam trzeba wymienić dachówki na powierzchni równej boisku piłki nożnej. Remontu wymagają także pokoje reprezentacyjne Pałacu Buckingham, z których niektóre nie były odnawiane od blisko 50 lat.
„Czarna dziura” w królewskim budżecie remontowym wynosi aktualnie już 32 mln funtów. Wydatki na remonty zostały zamrożone na poziomie 15 mln funtów w 1991 r. To oznacza, że obecnie na ten cel przeznaczane jest o 70 proc. mniej niż 17 lat temu, jeśli weźmie się pod uwagę wzrost realnych kosztów. Trzymający pieczę nad królewską kasą sir Alan Reid zwrócił się o dodatkowy milion rocznie na niezbędne remonty. Otrzymał odpowiedź negatywną. Nie przewiduje się wzrostu wydatków na ten cel w ciągu najbliższych trzech latach. Główną przyczyną ich zamrożenia jest zbliżająca się olimpiada. To dziś rządowy priorytet.
Jak wynika z podanych do wiadomości danych, utrzymanie monarchii kosztuje 40 mln rocznie. W ciągu ostatniego roku odnotowano wzrost kosztów o 6 proc., czyli znacznie powyżej inflacji. Główną przyczyną jest wzrost cen ropy naftowej (coraz kosztowniejsze podróże lotnicze) oraz cen żywności.
Jak zwykle przy tego typu informacjach podawanych w prasie, pojawiają się głosy republikanów (nielicznych w Wielkiej Brytanii). Tym razem nie nawoływali do zdetronizowania królowej, ale obcięcia kosztów utrzymania jej dzieci. Co robią książęta Andrzej i Edward? – pytali. Czy to podatnicy powinni płacić za podróż następcy tronu i jego żony na Karaiby (275 tys. funtów)?
Czy rzeczywiście koszt utrzymania monarchii jest wysoki? To zaledwie 66 pensów na głowę przeciętnego Brytyjczyka, czyli mniej niż litr mleka, w skali rocznej. Mało. Królowa jako głowa państwa nie bierze pensji. Poborów nie otrzymują także członkowie jej rodziny. A przecież pełnią oni oficjalne funkcje. Najdroższa królewska podróż do Stanów Zjednoczonych z okazji 400-lecia założenia pierwszej kolonii angielskiej na wyspie Jamestown miała miejsce na prośbę rządu brytyjskiego. Także podróże księcia Andrzeja w charakterze doradcy do spraw handlu zagranicznego odbywają się na życzenie rządu. Żaden wybieralny prezydent nie zgodziłby się pracować za darmo, nie mówiąc już o urzędnikach państwowych. Prezydent Stanów Zjednoczonych otrzymuje rocznie pół miliona dolarów plus 50 tys. nieopodatkowanego dodatku. Koszt utrzymania tylko Białego Domu wynosi 11 mln dolarów rocznie. Brytyjscy parlamentarzyści, którzy regularnie narzekają na zbyt niskie zarobki, kosztują podatników 78 mln funtów rocznie. A w przeciwieństwie do królowej nie generują oni żadnych dochodów.
Kiedy mówimy o kosztach monarchii brytyjskiej, zapominamy bowiem, że jest ona głównym magnesem przyciągającym turystów. Najbardziej popularną atrakcją turystyczną jest od lat zmiana warty przed Pałacem Buckingham. Ogromnym powodzeniem cieszą się też królewskie pałace i zamki. Historia Wielkiej Brytanii jest nierozerwalnie związana z monarchią. Monarchia to najlepiej sprzedający się brytyjski produkt, zainteresowanie którym podsycają skandale i skandaliki (często rozdmuchiwane przez prasę). Ostatnio w polskiej (nie brytyjskiej) prasie czytałam o fatalnym wręcz pożyciu małżeńskim księcia Karola i księżnej Camilli. Podobno rozwód wisi w powietrzu. Przyjeżdżający na Wyspę turyści wierzą, że to właśnie ich spotka szczęście i zobaczą „na własne oczy” kogoś z rodziny królewskiej. I niektórym naprawdę to się udaje. A jeśli jeszcze uda się zrobić zdjęcie...
Jeżeli więc uważamy, że warto utrzymać brytyjską monarchię, z całym jej przepychem i rytuałem, najlepiej ustawmy się w kolejce do którejś z królewskich posiadłości. Nie zobaczymy co prawda, jak mieszkają w czepku urodzeni, bo publiczności udostępniane są tylko oficjalne pokoje. Nie spotkamy też nikogo z rodziny królewskiej – królowa i jej najbliżsi są wówczas na wakacjach, najczęściej w Szkocji. Będziemy mogli natomiast podziwiać to, co do nas należy – wspaniałą, narodową kolekcję sztuki. No i być może poprawimy nieco królewską kiesę, by starczyło na choćby niewielki remont.    

Katarzyna Bzowska