FELIETONY 235
Kościół podzielony
Synod Kościoła Anglii zdecydował, że kobiety będą miały prawo do święceń na biskupów. Nie oznacza to, że z dnia na dzień w Kościele tym pojawią się „biskupki”. Potrzebne są odpowiednie przepisy prawne. Lecz decyzja ta wywołała dyskusję na temat roli kobiet w Kościele anglikańskim, którego najwyższym zwierzchnikiem od 1953 r. jest kobieta – królowa Zjednoczonego Królestwa.
Wyświęcanie kobiet na duchownych zaakceptowało już ponad 80 wspólnot chrześcijańskich, m.in. metodyści, prezbiterianie, Zjednoczony Kościół Chrystusowy, liberalne wspólnoty baptystyczne i luterańskie. W Niemieckim Kościele Ewangelickim trzy kobiety pełnią funkcje biskupów, a co czwarty pastor jest kobietą. W Szwecji, gdzie pierwsze kobiety wyświęcono w 1960 r., teraz stanowią one niemal połowę duchowieństwa. W latach 90. posługę duchowną kobiet zaakceptował również Niemiecki Kościół Starokatolicki. Pierwsze święcenia kapłańskie kobiet odbyły się tam 27 maja 1996 r.
Decyzja o wprowadzeniu w 1994 r. święceń kobiet w Kościołach anglikańskich nie została przyjęta swego czasu entuzjastycznie. Wielu duchownych (w tym nawet biskupów) po jej zatwierdzeniu przez władze ich Kościołów postanowiło przejść na katolicyzm lub prawosławie. Opór ten doprowadził do tego, że synod generalny Kościoła anglikańskiego, wprowadzając święcenia kobiet, zachował prawo wiernych i duchownych do odrzucenia posługi kobiet w ich parafiach, a nawet powołał dla anglikańskich tradycjonalistów dwóch osobnych biskupów. Zawiesił również na dziesięć lat decyzję o wyświęcaniu kobiet na biskupów.
Kobiety – pastorzy przestały jednak dziwić. W 2006 r. na 487 osób, które przyjęły ordynację kapłańską, 244 stanowiły kobiety, a 234 mężczyźni. Pierwszy raz liczba wyświęconych kobiet była wyższa od liczby mężczyzn. Większość z nich została ordynowana na stanowiska nieopłacane przez państwo, przede wszystkim wikariuszy. Pełnoetatowe opłacane funkcje objęło w 2006 r. 128 mężczyzn i 95 kobiet.
Przeciwko ordynacji kobiet wypowiada się zdecydowanie Kościół rzymskokatolicki. Już w 1975 r. papież Paweł VI, odpowiadając na list arcybiskupa Canterbury, honorowego zwierzchnika Kościoła anglikańskiego, w sprawie kapłaństwa kobiet, wyraźnie przypomniał naukę Kościoła katolickiego: „Kościół uważa, że udzielanie święceń kapłańskich kobietom jest niedopuszczalne z racji zasadniczych. Racje te są następujące: poświadczony przez Pismo Święte przykład Chrystusa, który wybrał swoich Apostołów wyłącznie spośród mężczyzn; stała praktyka Kościoła, który naśladuje Chrystusa, wybierając tylko mężczyzn; wreszcie żywe Magisterium Kościoła, konsekwentnie głoszące, że wykluczenie kobiet z kapłaństwa jest zgodne z zamysłem Boga wobec swego Kościoła”.
Stanowisko Kościoła katolickiego powtórzył Jan Paweł II w liście apostolskim „Ordinatio sacerdotalis”: „Aby (...) usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne”. Stanowisko to wyjaśniła w kilkanaście dni później Kongregacja Nauki Wiary, stwierdzając, że choć nie zostało ono wyrażone ex cathedra, to należy je tak traktować, bowiem oparte jest na tradycji zawartej w objawieniu, której Kościół ma być strażnikiem i nie może, nawet orzeczeniami papieskimi, jej zmieniać. Sprawa święcenia kobiet ma jednoznaczne rozstrzygnięcie w kodeksie prawa kanonicznego: „Święcenia ważnie przyjmuje tylko mężczyzna ochrzczony” – precyzuje kanon 1024 kodeksu.
Nic dziwnego, że obecna decyzja synodu Kościoła Anglii wzbudziła krytykę ze strony Watykanu. „Kościół anglikański postawił na ekumenicznej drodze niepotrzebne przeszkody. Decyzja oznacza zerwanie z tradycją apostolską” – głosi komunikat Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Kardynał Walter Kasper, stojący na czele tej rady, przypomina, że ordynacja kobiet na księży ochłodziła swego czasu stosunki między Kościołem anglikańskim a katolickim. Wyświęcenie „biskupek” może doprowadzić do „długotrwałej i poważnej zimy we wzajemnych stosunkach”. Jego zdaniem, biskupi anglikańscy ryzykują utratą tradycyjnego zakorzenienia. „Bez tożsamości żadna społeczność, szczególnie Kościół, nie może przetrwać” – mówił watykański ekumenista. Jednocześnie kardynał podkreślił, że w wypadku wyświęcenia kobiet na „biskupki” zdecydowanie zmieni się ton rozmów anglikańsko-katolickich. „Dialog ekumeniczny w prawdziwym sensie tego słowa ma na celu odnowienie jedności Kościołów. To jest założenie tego dialogu obecnie. Jednak nie będzie ono już aktualne, gdy Kościół Anglii wprowadzi kobiety w urząd biskupi” – mówił kardynał Kasper i dodał, że taki krok oznacza także koniec nadziei na interkomunię między katolikami a anglikanami.
Jak przed trzynastu laty, zapewne część duchownych i wiernych na znak protestu opuści Kościół Anglii, ale nie należy spodziewać się exodusu. Dla większości Anglików sprawa ta po prostu nie ma znaczenia. Choć urodzili się w rodzinach o korzeniach anglikańskich, to są (zwłaszcza ludzie młodzi) obojętni wobec religii. Zaś ci, którym religia nie jest obojętna, uważają Kościół katolicki za instytucję, która w wielu obszarach jest zbyt zamknięta, w której nie ma miejsca na ważne dyskusje dotyczące wiary i uprawiania religii.
Dla nas, Polaków, żyjących w innym klimacie religijnym, ze specyficznym spojrzeniem na Kościoły mniejszościowe, kobiety na urzędzie biskupim to nowość i stajemy zdziwieni, z poczuciem jakiejś niestosowności, liberalnego wymysłu, a w najlepszym przypadku politowania. Podobnie zdumieni jesteśmy, gdy słyszymy, że biskupi mają żony i dzieci, a przecież to norma w Kościołach protestanckich. Pomimo jednoznacznie brzmiących dokumentów Watykanu, stawianie pytań w kwestii kapłaństwa kobiet jest sensowne. W 1976 r. Papieska Komisja Biblijna stwierdziła, że w Piśmie Świętym nie ma twierdzeń jednoznacznie wykluczających dopuszczanie kobiet do święceń w Kościele katolickim.
Katarzyna Bzowska