GALERIA 240
Przed wejściem na globalną scenę
Sztuka amerykańska triumfuje dziś na aukcjach i w galeriach, od lat 50. XX wieku także action painting Jacksona Pollocka. Nie sposób pominąć wkładu Ameryki w poszukiwania i nowe trendy sztuki Zachodu. Co jednak działo się tam wcześniej? Jak wyglądała amerykańska artystyczna scena w I połowie XX wieku?
Przekrojowa wystawa ponad stu grafik różnych twórców amerykańskich XX wieku, prezentowana w górnych salach British Museum, opowiada o tych mniej znanych artystach i czasach poprzedzających powojenny światowy triumf sztuki Ameryki.
Długo zapatrzeni we Francję Amerykanie powoli szukali w sztuce wyrazu własnej, demokratycznej wizji świata. Wcześniej niż w Europie zachwycono się tu francuskim impresjonizmem, ale ich sztuka inspirowana impresjonizmem niewiele miała do powiedzenia. Na długo żywe, czyste kolory kojarzyły się w USA ze sztuką łatwą, dekoracyjną i z natury konserwatywną.
Prawda zamiast ideałów
„Nowe” zjawiło się jako kontrast „ładnego” malowania razem ze skandalem, jaki w 1908 roku wywołała nowojorska wystawa ośmiu malarzy, tzw. Ashcan Group. Jej członkowie (artyści, z których wielu, jak John Sloan czy George Bellows, uprawiało zawód prasowego ilustratora) wywołali poruszenie nie formą swych prac (malowali rzetelnie i realistycznie), ale ich tematami.
Zamiast upiększać i idealizować, proponowali prawdę o życiu w wielkiej metropolii. Widać to również na ich grafikach – w scenach z walk bokserskich, organizowanych w prywatnych klubach, tych ukazujących zakochanych i bezdomnych w miejskich parkach, a także w chłodnym, surowym przedstawieniu egzekucji na krześle elektrycznym (G.Bellows – „Electricution”, 1917 rok).
Gorsząca nocna koszulka
W początkach XX wieku nawet wizerunek, zdawałoby się niewinny, jak akwaforta Johna Sloana z kobietą gaszącą światło przed pójściem do łóżka, mógł wywołać protesty w Ameryce. Grafika uznana za wulgarną i nieprzyzwoitą została odrzucona w 1905 roku przez jurorów wystawy Amerykańskiego Towarzystwa Akwarelistów.
Uczniem Sloana był Edward Hopper, najlepiej znany amerykański malarz lat międzywojennych. Także jego sztuka wyrasta z realiów życia w amerykańskiej metropolii, choć w tych pełnych melancholii obrazach samotność człowieka nabiera metafizycznej głębi. Zanim w połowie lat 20. malarstwo 40-letniego Hoppera zaczęło odnosić pierwsze sukcesy, artysta uprawiał ilustrację i grafikę. Znajdziecie je na wystawie. Obok Hoppera są tu też inni obserwatorzy amerykańskiej, społecznej sceny czasów depresji i ekonomicznego kryzysu. Z dala od europejskiego wdzięku i lekkości ducha troska o zwykłego człowieka przewija się jako główny temat tej realistycznej i społecznie zaangażowanej sztuki.
Sielanka życia farmera
Oddzielną grupę stanowią piewcy życia amerykańskiej farmy, cieplejsi, romantyczni i niemal sentymentalni. W grafikach tej grupy, zwanej regionalistami, można zobaczyć niechęć do nowoczesnej cywilizacji, zagrażającej wychwalanemu życiu farmera. Na próżno jednak piękny koń z grafiki Bentona „Wyścig” próbuje prześcignąć pociąg. Choć są z nim nasze serca, wiemy, że przegra. Pod wpływem Thomasa Bentona tworzył nie kto inny, jak urodzony na ranczo w Wyoming kowboj amerykańskiej sztuki, sam Jackson Pollock.
Od ładowania siana do abstrakcji
Wczesna litografia Pollocka z letnią sceną ładowania siana na wóz nie zapowiada jeszcze twórcy action painting i chlapanych w transie abstrakcyjnych obrazów, ale zdradza może romantyczne korzenie jego sztuki. Abstrakcyjnego Pollocka, którego dzieła uznano po wojnie za najwyższe uosobienie ducha wolnego zachodniego świata, też tu zobaczycie (na grafikach z późnych lat 40.), podobnie jak grafiki jego kolegów: Franza Kline’a i de Kooninga, wciąż mało nam znanych twórców, zamykających tę pełną niespodzianek wystawę.
Andrzej Maria Borkowski