WYDARZENIA 242
Zostańcie tu na zawsze
– Przyjechali z Polski sami tynkarze, malarze i hydraulicy. Czy to znaczy, że nie ma u was żadnych uniwersytetów? – takie pytanie zrodziło się w głowie znanej brytyjskiej pisarki Polly Courtney. Odpowiedź znalazła w swojej najnowszej książce „Poles Apart”, w której opisuje losy Marty, młodej emigrantki znad Wisły.
To już druga powieść młodej, 28-letniej pisarki. Zadebiutowała dwa lata temu książką „Golden handcuffs” („Złote kajdanki”), w której obnażyła kulisy pracy menedżerów i bankowców z londyńskiego City. Nim zrozumiała, na czym polega ten wyścig szczurów, sama wpadła w sidła wielkiej bankowości i zapomniała, czego oczekiwała od pracy swoich marzeń.
Właśnie porzucenie intratnej posady przyczyniło się do powstania książki o Polakach. Młoda, aczkolwiek doświadczona Polly postanowiła podzielić się swoją wiedzą i pomóc młodym ludziom, którzy dążą do podniesienia kwalifikacji. Tak wpadła na Martę Kowalczyk – przyszłą bohaterkę „Poles Apart”. Polka była jej stażystką, ale granica pomiędzy szefową a pracownikiem zatarła się na rzecz przyjaźni.
– Marta pomogła mi inaczej spojrzeć na ogromne środowisko Polaków mieszkających na Wyspach. Odkryłam, że przyjechała tutaj cała masa wykształconych ludzi, choć, niestety, rzadko pracujących w swoich zawodach – mówi Polly.
Właśnie tak było z Martą. Bohaterka książki przebywa w Anglii od pięciu lat, ale jej droga do kariery była długa i wyboista. Dziewczyna nie boi się wyzwań, idzie do przodu i pokonuje przeciwności losu, choć nie tak sobie wyobrażała wyjazd do Wielkiej Brytanii. Szybko przekonuje się, że pieniądze nie leżą na ulicy, a pierwsza jej praca to rozdawanie ulotek.
Marta Kowalczyk prostuje: – Rzeczywiście, powieściowa bohaterka podziela moje losy, ale nie jest to wierna historia mojego pobytu w Wielkiej Brytanii. Nie rozdawałam ulotek, chociaż właśnie tak zaczyna wielu naszych rodaków.
Autorka „Poles Apart” głęboko wsiąkła w polonijne środowisko, by dokładniej poznać nasze zwyczaje i codzienne problemy. Z niezłym skutkiem zaczęła nawet uczyć się języka polskiego, by dotrzeć do ludzi, którzy żyją tutaj wyizolowani, a bez znajomości angielskiego nie mają szansy na integrację z Anglikami.
Polly opisuje nasze sprawy z brytyjskiego punktu widzenia i książka nie jest laurką na rzecz polskiej społeczności. – Masz szczęście, jeśli jesteś kobietą. Możesz przynajmniej liczyć na pracę przy opiece nad dziećmi – to jeden z wniosków, do których doszła autorka. Mimo to styl i charakter publikacji spodobały się wielu Polakom.
– Byłem zaskoczony, że można tak cynicznie, a zarazem obiektywnie opisać nasze środowisko – mówi „Gońcowi” Jan Mokrzycki, prezes Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. Od kilku miesięcy walczy z brytyjskimi mediami o szacunek wobec Polaków, którzy coraz częściej stają się przedmiotem nie zawsze rzetelnych publikacji.
Jan Mokrzycki osobiście przybył na premierę „Poles Apart”, która miała miejsce w lokalu Divo przy Regents Street. – Szczerze polecam ten tytuł wszystkim brytyjskim parlamentarzystom, którzy tak chętnie komentują zjawisko emigracji – zachęcał.
Czy nowa książka ma szansę trafić w ręce polskich czytelników? Choć została wydana w języku angielskim, autorka zapewnia, że nie zapomniała też o samych zainteresowanych.
– Wszystko jest na dobrej drodze, by przetłumaczyć ją na język polski. Myślę, że stanie się to w ciągu kilku miesięcy i tytuł trafi też do księgarń w waszym kraju – zapowiada Polly Courtney.
Część Polaków postanowiła już wrócić do kraju, inni jeszcze się wahają, czy nie zostać tu na zawsze. A jak według samej autorki potoczą się dalsze losy polskiej emigracji?
– Mam wielką nadzieję, że wielu z was jednak zostanie. Zrozumiałam, że jesteście znakomitą grupą ludzi, świetnymi fachowcami w swojej dziedzinie. To wspaniała szansa dla Wielkiej Brytanii, jeśli wykorzystamy ten potencjał – przekonuje Polly.
Na premierze książki gościem honorowym była sama jej bohaterka: Marta. Przy licznie zgromadzonej publiczności Polly wręczyła jej bukiet kwiatów i całkiem płynną polszczyzną podziękowała za fantastyczny etap w jej artystycznej karierze. Nasza rodaczka nie kryła emocji.
– Gdy jechałam do Anglii, nawet nie spodziewałam się, że spotka mnie taka przygoda. To fantastyczne. Dziś Polly jest moją świetną przyjaciółką, zachęciłam ją do odwiedzenia Krakowa – wyznała wzruszona. – Mam nadzieję, że moja mama w Polsce też usłyszy o tym wydarzeniu.
Tomasz Ziemba