20.11.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
WYDARZENIA 245

NATO musi mówić jednym głosem

NATO musi mówić jednym głosem

Minister obrony narodowej Bogdan Klich przybył w ubiegły czwartek do Londynu na nieformalne spotkanie ministrów obrony państw NATO.

W czwartek, podczas wieczornego spotkania ministrów obrony państw NATO, podjęto kwestie związane z wydarzeniami w Gruzji, stosunkami z Rosją oraz konsekwencjami konfliktu rosyjsko-gruzińskiego dla kierunków transformacji NATO. Sesja, choć nieformalna, była niezwykle ważna, jako że ministrom państw NATO nie towarzyszyły żadne inne osoby.

Polityka, polityka, polityka
Początkowo spotkanie, zaplanowane jeszcze przed wakacjami, było pomyślane jako sesja transformacyjna – czyli miało dotyczyć wyłącznie spraw wojskowych.
– Niestety, nie mogliśmy przejść obojętnie wobec tego, co wydarzyło się tak naprawdę na granicy sojuszu i nie zauważyć tego, że oto po latach doświadczeń z terroryzmem i misjami zagranicznymi NATO musi także zmierzyć się z zagrożeniem tradycyjnym, że oto jakiś lokalny konflikt może być odmrożony i wykorzystany do celów tradycyjnej inwazji zbrojnej – tłumaczył przed spotkaniem minister Klich.
Polski minister przekonywał partnerów z sojuszu północnoatlantyckiego do tego, aby dokonali bardzo głębokiego przeglądu wspólnych stosunków z Rosją. Dotychczasowe formy współpracy, zarówno tzw. PJC w latach 90., jak i Rady NATO-Rosja, okazały się bowiem przynosić pożytki stronie rosyjskiej, a nie „natowskiej”. – Musimy zastanowić się nad tym, co tak naprawdę jest tym obszarem współpracy z Rosją, na którym korzystać będzie przede wszystkim NATO – zaznaczał Bogdan Klich.
Zdaniem polskiego ministra, NATO musi mówić jednym głosem, a sam postulat spójności sojuszu jest ogromnie ważny. – Do tej pory było tak, że formuła rady NATO-Rosja była formułą 26 plus jeden. Powinno być inaczej – jeden plus jeden. NATO musi uzgadniać wcześniej swoją politykę co do Rosji i występować z jednym wspólnym głosem – mówił minister obrony narodowej.
Podczas spotkania w Londynie przekonywał także partnerów sojuszu, aby szybko rozpoczęli prace nad nowelizacją koncepcji strategicznej oraz nad tym, aby z konfliktu gruzińskiego wyciągnąć wnioski natury operacyjno-wojskowej, czyli żeby wzmocnić planowanie obronne NATO, współpracę wewnątrz sojuszu w ćwiczeniach wojskowych oraz zaktualizować plany operacyjne, które powinny uwzględniać zagrożenia typu konwencjonalnego.
Podczas wieczornego spotkania ministrów obrony państw NATO, uczestniczący w nim dyrektor Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS), John Chipman stwierdził, że przyjęcie do NATO Gruzji i Ukrainy byłoby w tej chwili „strategicznym błędem”. Minister Bogdan Klich pytany przez dziennikarzy o komentarz do słów Chipmana stwierdził: – Nie podzielam tego poglądu. Uważam, że deklaracja bukaresztańska do czegoś nas zobowiązuje. Mówi ona bowiem, że Ukraina i Gruzja zostaną w przyszłości członkami sojuszu północnoatlantyckiego, i że jeżeli w tej chwili nie przyspieszymy działań w tym zakresie, to zapalamy swoiste zielone światło dla Rosji do powtórzenia na Ukrainie tego, co zrobiła w Gruzji. Przeniesienie zaś scenariusza gruzińskiego na grunt ukraiński doprowadziłoby do międzynarodowego konfliktu zbrojnego.
Minister podkreślił również, że nie podziela stwierdzenia Chipmana, iż to Gruzja wywołała konflikt z Rosją wbrew stanowisku Waszyngtonu. – Nie ma na to żadnych dowodów, a działania Rosji widać po negatywnych skutkach jej wkroczenia na terytorium Gruzji oraz uznaniu suwerenności Południowej Osetii i Abchazji – dodał Klich.
W piątek ministrowie rozmawiali zaś o obronie terytorialnej i bezpieczeństwie poza granicami NATO, wydatkach na obronność i ich finansowaniu oraz przystosowaniu struktur do nowych wyzwań dla bezpieczeństwa.

Chwila dla Polonii
Rozpoczynając wizytę w Londynie, minister Bogdan Klich odwiedził także siedzibę „Dziennika Polskiego”, najstarszej polskiej gazety poza granicami kraju, oraz Instytut i Muzeum im. gen. Władysława Sikorskiego. W ambasadzie uhonorował zaś odznaką honorową i medalem pamiątkowym „Kustosza Tradycji, Chwały i Sławy Oręża Polskiego” ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Wręczył także nominację generalską wraz z pamiątkową szablą działaczowi emigracyjnemu Mieczysławowi Wałędze, złoty medal „Za Zasługi dla Obronności Kraju” red. Markowi Borzęckiemu oraz Złoty Medal Wojska Polskiego red. Robertowi Małolepszemu.
– Wszystko co dobre musi mieć wagę. A jeśli jest to jakiś szlachetny medal, to im cięższy, tym większe ma znaczenie – mówił po uroczystości Ryszard Kaczorowski.
Pytany przez dziennikarzy o to, czy cieszy go fakt, że dzięki walce jego pokolenia setki tysięcy młodych może dziś żyć i pracować w Wielkiej Brytanii, prezydent odpowiedział: – Walczyliśmy po to, żeby tak było. Choć masowa emigracja na Wyspy jest dla nas zjawiskiem niespodziewanym, to miło widzieć, że Polacy dobrze sobie radzą, a brytyjska gospodarka dużo na nich zarobiła.
Ryszard Kaczorowski podkreślił również, że wśród Anglików opinia o Polakach jest bardzo dobra. Jedynie prasa nagłaśnia sporadycznie przypadki nagannego zachowania.
– Myślę, że ci młodzi kiedyś dorobią się tutaj i wrócą do kraju, by budować Polskę szczęśliwszą i bogatszą – podsumował ostatni prezydent PR na uchodźstwie.

Katarzyna Kopacz