21.11.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
WYDARZENIA 245

To nie jest impreza

To nie jest impreza

Dominikanin ojciec Jan Góra jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych duchownych w Polsce. W 1997 roku zaprosił młodzież na Lednicę koło Gniezna. Od tamtej pory spotkania młodych pod Bramą III Tysiąclecia w kształcie ryby odbywają się co roku i gromadzą ponad sto tysięcy uczestników.

Pierwsze spotkanie młodzieży nad jeziorem Lednickim odbyło się 11 lat temu. Jezioro Lednica wraz ze znajdującą się na nim wyspą uchodzi za jedną z kolebek polskiej państwowości. Znajdują się tam ruiny preromańskiej kaplicy z najstarszą z zachowanych w Polsce chrzcielnic – gdzie według historycznych hipotez Mieszko I przyjął w 966 roku wraz ze swym dworem chrzest. W tym roku to niezwykłe spotkanie młodych dotarło także do Wielkiej Brytanii; do Laxton Hall. Choć nie zgromadziło setek tysięcy ani nawet tysięcy młodzieży i tak należy uznać je za udane. Kilkaset osób, które przyjechały do posiadłości Polskiej Misji Katolickiej z najodleglejszych zakątków Wyspy, jest tego najlepszym potwierdzeniem.
– Myślę, że młodym potrzebne są tego typu spotkania. Wielu męczy już ta straszna „tymczasowość” i potrzebują czegoś więcej. Czegoś, co ich rówieśnicy mają w Polsce, a ich to omija – mówi Arek.
– O sprawach wiary ciężko się mówi publicznie, dlatego ja też nie bardzo chcę mówić o osobistych powodach, dla których tu jestem. Niemniej jednak, takie spotkania są tu Polakom bardzo potrzebne – dodał Piotr.
Ojca Jana Górę i zespół Siewcy Lednicy do Anglii zaprosił ks. Krzysztof Ciebień z parafii na Devonii. Pomysł zrodził się podczas wiosennych rekolekcji, których specjalnym gościem był porywający swoim słowem młodzież dominikanin.
– Istotą Lednicy nie może być żadne show i żadne zabawy – zaznaczał jednak podczas konferencji prasowej ojciec Góra.
Tak też było w Laxton Hall.

Katarzyna Kopacz: Lednica w Polsce to wielkie wydarzenie. Teraz staraniem wielu osób przeniesiono ją na grunt angielski. Czy myśli ojciec, że tu także się uda? Że młodzi ludzie mieszkający i pracujący na Wyspach czują potrzebę wspólnego spotkania, modlitwy?
Ojciec Jan Góra, inicjator spotkań w Lednicy: Na pomysł urządzenia Lednicy w Laxton Hall wpadł ks. Krzysztof i trzeba to uczciwie powiedzieć, że to właśnie on zapragnął, aby młodzieży na emigracji nie zabrakło tego typu przeżyć i żeby nie była ona poza głównym nurtem entuzjazmu wyborów polskiej młodzieży. Dlatego podczas rekolekcji na wiosnę tego roku, które odbyły się w parafii na Devonii, spytał, czy byłaby możliwość, abym ja z zespołem przyjechał tutaj i czy udałoby się tu zrobić taki zaczątek Lednicy w Anglii. Myśmy odpowiedzieli pozytywnie, bo bardzo nam się ta myśl spodobała. Liczyliśmy się nawet z tym, że nie będzie nas zbyt wielu. Ale nie o to chodzi… Istotą Lednicy jest wybór Chrystusa, dokonany przez Mieszka i cudownie rezonujący w sercach i umysłach polskiej młodzieży. Nie można więc Lednicy sprowadzić do „imprezy”. Sama młodzież stoi na straży tego, że Lednica to spowiedź, eucharystia, wybór Chrystusa, przejście przez bramę w kształcie ryby i adoracja Chrystusa, czyli osobisty kontakt z tym, który nas pierwszy umiłował. Jeżeli chodzi o Lednicę, to zależy nam, aby to była tożsamość. Nie kolejna impreza, jakaś impreza.
Powiedział ojciec, że Lednica w Laxton Hall jest po to, żeby polska młodzież w Anglii nie była marginalizowana. Czy myśli ojciec, że tutaj rzeczywiście młodzi na Wyspach są poza tym „głównym nurtem”, jak to ojciec ujął.
Ja nie znam się na innych dziedzinach życia, więc tego nie komentuję, ale chciałbym, żeby młodzież uczestniczyła w entuzjazmie, uroku i fascynacji spraw bożych, które ze względu na kontekst angielski są najłatwiejsze. Po drugie, ludzie przyjechali tu pracować, to bardzo dynamiczna młodzież i oni tutaj mają inne motywy, żeby np. pójść do kościoła. W Polsce motywy są jeszcze bardzo często socjologiczne: ty idziesz, ja idę, my idziemy. A tutaj on nie idzie, ty nie idziesz, ale ja muszę czy powinienem iść. Tu zupełnie inaczej rozkładają się motywacje. I dlatego uważam za sensowną Lednicę w Anglii.
Wspomniał ojciec o wymiarze socjologicznym. O zupełnie innym społeczeństwie, wśród którego żyjemy, o ciągłej pracy, która ma tu czasem pierwszorzędne znaczenie. Czy to, zdaniem ojca, może przyczynić się do tego, że młodzież w jakiś sposób odejdzie od Kościoła, żyjąc na emigracji?
Nie, ja zupełnie tak nie patrzę na świat. To wszystko, co się dzieje, jest wyzwaniem dla Kościoła. Wyzwaniem dla Chrystusa. Ja nie mówię, czy to źle, czy to dobrze, ja nie panikuję, tylko odsłaniam dla siebie i tych, którzy są zdolni w tym uczestniczyć, kolejną przestrzeń ewangelizacji. To jest wyzwanie dla nas, a nie powód do załamywania rąk czy jakiejś nieuzasadnionej radości.
Mówi ojciec „wyzwanie”. Czy to oznacza, że Kościół na emigracji musi wychodzić młodym jeszcze bardziej naprzeciw?
Nie tylko na emigracji, ale wszędzie Kościół musi wychodzić naprzeciw, bo jego istotą jest misyjność. I to nie tylko na emigracji. Kościół jest wszędzie taki sam. Wychodzi naprzeciw ludziom i broni człowieka, towarzyszy mu.
Ale tu chyba ciężej „złowić” mu ludzkie serca?
Nie wiem. Ja nie jestem ekspertem od emigracji. Przyjechałem do Anglii drugi raz i nie jestem anglofobem. Dlatego nie bardzo mogę wypowiadać się w tym zakresie w sposób poważny. Chcę jednak powiedzieć, że bardzo przeżyłem tutejsze rekolekcje na Devonii. Bardzo wzruszył mnie pełen kościół młodych ludzi na mszach świętych, spowiedzi, eucharystie. To mnie wzrusza… Ja nie wiem, co tutaj zagraża młodzieży, co jest źle. To mnie specjalnie nie interesuje. Natomiast uważam, że potęgą wiary jest urok i fascynacja. Chrystus zachowywał się tak, że mówił ludziom, iż to jest trudna, ale również piękna droga.
Czego życzyłby sobie ojciec, żeby było owocem tego spotkania w Laxton?
Żeby się ukonstytuowała grupa ludzi, która potrzebuje wyboru Chrystusa jako opcji fundamentalnej jakiegoś wyboru podstawowego. Myślę, że ta grupa ludzi w imieniu całej reszty wybierze Chrystusa i ten wybór będzie was kształtował. Będzie on dominantą. To jest bardzo piękne, że sporo pięknej młodzieży tu przyjechało. Jakaś wiocha zapadła, niewiadomo jak dojechać, drogi pozagradzane, autobusy się gubią, w ogóle fakt, że oni tu trafili, jest szalenie piękny.
Czy zgodzi się ojciec ze stwierdzeniem, że sukcesem tego wydarzenia nie jest frekwencja, ale sam fakt, że się odbyło. Że to spotkanie dotarło z polskiej Lednicy do angielskiego Laxton Hall?
Nie chciałbym używać słowa sukces, ponieważ sukces nie jest imieniem Pana Boga. Natomiast uważam, że to wielkie zwycięstwo, że spotkanie w Laxton w ogóle się odbyło. Zwycięstwo na wielu poziomach – nie tylko integracji, ale na poziomie tego, że młodzież na emigracji ma inicjatywę i jest zdolna zrobić coś, co robi także młodzież w Polsce.
Lednica tutaj na Wyspie jest bardzo ważna, dlatego że tutaj chodzi o wiarę przyszłości; wiarę jutra. Jak byłem w Stanach Zjednoczonych, ich to w ogóle nie interesowało. Ci ludzie uprawiają wiarę „wczoraj”. Taką, która jest potrzebna dla podtrzymania ich tożsamości. A mnie natomiast interesuje nie wiara „wczoraj”, ale wiara „jutro”. Jak to będzie za rok, za dwa, za dziesięć, kiedy młodzi ludzie zaczną tworzyć dorosły, poważny, odpowiedzialny świat.


Katarzyna Kopacz