14.03.2010  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
NASZE SPRAWY 281

Nie ugiąć się pod ciężarem lęku

Nie ugiąć się pod ciężarem lęku Działacze polonijni odczuwają niepokój w związku ze wzrostem popularności Brytyjskiej Partii Narodowej wśród rodzimych mieszkańców Wysp. – Nie chcemy siać paniki, ale wskazać, że zagrożenie czyha na Polaków bardziej na poziomie brytyjskich samorządów niż w europarlamencie – przestrzegają.

Choć od wyborów do Parlamentu Europejskiego minęły już w Wielkiej Brytanii trzy tygodnie, nie cichną komentarze dotyczące niespodziewanego poparcia głosujących dla brytyjskich narodowców. Mimo że przedstawiciele BNP zdobyli tylko dwa mandaty i to po raz pierwszy w historii, obserwatorzy sceny politycznej twierdzą, że „to o dwa za dużo”. Podobnego zdania są reprezentujący Polonię na Wyspach działacze. A z Polakami narodowcy mają na pieńku.

Solidarność i Dywizjon 303 po stronie narodowców

Pierwsza wpadka BNP, która uraziła Polonię, zdarzyła się jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej, w lutym tego roku. Dziennikarze „Gońca Polskiego” ujawnili, że związkową przybudówką narodowców jest organizacja... Solidarity. Związek ma nie tylko bardzo podobne logo do symbolu wielkiego polskiego ruchu, ale też nawiązuje do samych korzeni polskiej Solidarności w swoim manifeście.

Druga fala oburzenia przybiła do polskiego brzegu w marcu, na samym początku wyborczego wyścigu. Program narodowców przygotowano pod hasłem nowej „Bitwy o Anglię”, wolnej od imigrantów. Plakaty wyborcze BNP zilustrowano zdjęciem samolotu Spitfire z emblematami Dywizjonu 303. To właśnie w tej jednostce brytyjskich sił powietrznych RAF służyli podczas II wojny światowej Polacy broniąc Londynu przed Luftwaffe. Przynależność do polskiego dywizjonu zdradziły charakterystyczne szczegóły i oznakowanie, m.in. wizerunek Kaczora Donalda pod kabiną. Brytyjska prasa nie pozostawiła wtedy suchej nitki na narodowcach oskarżając ich o ignorancję.

Wyraź swój sprzeciw na liście wyborczej

Teraz, kiedy BNP ma swoją reprezentację na najwyższym i najniższym szczeblu, działacze polonijni obawiają się, że w Wielkiej Brytanii mogą wzrosnąć nastroje antypolskie. Mimo że grupa narodowców przy władzy nie jest liczna.

– Na pewno istnieje niebezpieczeństwo dla Polaków ze strony Brytyjskiej Partii Narodowej. Na szczęście, jeśli chodzi o Parlament Europejski to ma ona małe znaczenie. O wiele większe zagrożenie tworzy przez reprezentacje, którą zaczyna posiadać w samorządach. Te władze są bliższe skórze każdego normalnego zjadacza chleba. I partie w samorządach mogą nam rzeczywiście wyrządzić bardzo dużo szkody – mówi Jan Mokrzycki, wiceprezes Zjednoczenia Polskiego.

Działacz twierdzi, że „sukces wyborczy” BNP bazuje na ksenofobii opartej na ludzkim strachu przed utratą pracy i zrzucaniu winy za całe zło na ludzi spoza terenu Wielkiej Brytanii, którzy przyjeżdżają zarabiać na Wyspach. – Na szczęście, ponieważ swoje zajęcia Polacy wykonują dobrze, to pracodawcy na razie wcale nie chcą się ich pozbywać – mówi. Sugeruje jednak, że sytuacja może już wkrótce ulec zmianie. Wiceprezes Zjednoczenia ma nadzieję, że z tego całego zamieszania wyniknie coś pozytywnego. – Chciałbym, aby młodzi Polacy zmobilizowali się do zapisania się na listy wyborcze i oddawania swoich głosów na inne partie. To jest jedyny sposób, żeby rzeczywiście poprawić nasza sytuację – tłumaczy.

Polacy kozłami ofiarnymi nacjonalistów

Podobne obawy do Mokrzyckiego ma członek brytyjskiej Partii Pracy, Wiktor Moszczyński. – Ponieważ Polacy są osobami rasy białej, jest o wiele łatwiej negować ich pobyt w Wielkiej Brytanii niż czarnoskórych czy Hindusów. W mniemaniu BNP można wtedy uniknąć posądzenia o rasizm – dodaje. – Trzeba mieć się na baczności i informować Polaków na Wyspach o tym, co ta partia sobą reprezentuje. Wskazywanie na polską społeczność to świadomy kierunek działania dla BNP. Polacy muszą się pilnować, żeby nie dawać narodowcom narzędzia do walki z imigrantami – apeluje.

Iwona Kadłuczka