03.09.2010  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
FELIETONY 310

Bezinteresowna życzliwość

Bezinteresowna życzliwość Obserwując to, co dzieje się w Polsce, coraz częściej patrzę ze zdumieniem i powtarzam: to nie tak miało być. Chyba nie tylko ja jestem rozczarowana, nie tylko obecnym rządem i jakąś konkretną polityką lub jej brakiem, ale tym, co stało się po roku 1989. I nie tylko o sam system rządzenia tu chodzi, a także o to, co dzieje się między ludźmi.

Niepodległość już jest. Mamy wszystko to, co jest gdzie indziej, czegośmy innym zazdrościli. Jest łapownictwo rodzime, prywata, protekcja, rządy motłochu, wielkie afery, wielkie majątki, interes, interes przede wszystkim.

To nie opis obecnej sytuacji, dokonany przez sfrustrowanego komentatora. To cytat z „Romansu Teresy Hennert” Zofii Nałkowskiej. Jeszcze bardziej przejmująco opisywał sytuację Stefan Żeromski w „Przedwiośniu”: Dał wam los w ręce ojczyznę wolną, państwo wolne, królestwo Jagiellonów (...), a wy, wielkorządcy, coście zrobili z tego utęsknienia umierających? (...) Polsce na gwałt potrzeba wielkiej idei! (...) Tu jest zaduch. Waszą ideą jest stare hasło niedołęgów, którzy Polskę przełajdaczyli: jakoś to będzie.

Patrzymy na siebie wilkiem


Patrząc na wydarzenia ostatniego roku trudno oprzeć się wrażeniu, że postawa „jakoś to będzie”, była dominująca. „Jakoś” miało być ze stoczniami, z deficytem państwa i „jakoś” będzie z Euro 2012. Obok tego wiele słów i szumnych zapowiedzi. Rozczarowani w okresie międzywojennym winili za wszystko „sejmorację” i upatrywali zbawienia w rządach silnej ręki. Patrząc na kolejnych prezydentów obecnej epoki nikt nie chciałby dać im władzy większej niż mają. Zresztą nie wydaje się, by mieli silne ręce. Choć Polskę współczesną wiele różni od tej, która powstawała przed 90 laty, to klimat jest podobny, dodatkowo podsycany przez niezbyt chwalebne zachowania niektórych polityków.

Władza w Polsce nie budzi zaufania. Niepokój podsyca opozycja, kreując atmosferę zagrożenia działaniami wręcz spiskowymi, bo w tym upatruje szansę dla siebie. W rezultacie, gdy widzimy, że politycy patrzą na siebie wilkiem, to i my zaczynamy tak samo patrzeć na nich. A potem następuje pewne uogólnienie i tak samo patrzymy na ludzi z naszego najbliższego otoczenia. Polska należy do krajów, gdzie ludzie sobie nawzajem nie ufają. Niskie jest też poczucie bezpieczeństwa. Polacy czują się zagrożeni nie tylko ze strony potencjalnych złodziei, ale też wciąż nie wiedzą, co politycy mają na myśli. Najczęściej obawiają się, że mają złe intencje, że przede wszystkim myślą o sobie.

A przecież żyjemy w świecie, w którym nie jesteśmy i nie możemy być sami. W realizowaniu naszych potrzeb życiowych jesteśmy zależni od innych, którzy mogą zachowywać się pięknie lub haniebnie. Kontakt z każdym człowiekiem obarczony jest więc ryzykiem. Nigdy nie mamy pewności, że ten drugi spełni nasze oczekiwania. Lecz niepodejmowanie ryzyka, jakim jest każdy kontakt z drugim człowiekiem, pociągałoby za sobą konieczność izolowania się, wycofywania. Taka egzystencja też nie jest zadowalająca. W rezultacie któregoś dnia możemy dojść do wniosku, że zmarnowaliśmy życie.

Krytyka na każdym kroku

Wchodząc w Polsce do sklepu, a zwłaszcza do urzędu mam wrażenie, że to kraj ludzi bezinteresownie nieżyczliwych. Towar z półki podawany jest niechętnie. Wybieranie przez dłuższą chwilę powoduje westchnienie zniecierpliwienia ze strony sprzedawczyni. W urzędach jest jeszcze gorzej. Może wynika to po części z postaw „jakoś to będzie”, bo brakuje tak zwanych procedur działania, nie obowiązują znane reguły gry i w dużym stopniu wszystko zależy od czyjegoś widzimisię. Ludzie patrzą na siebie podejrzliwie. Mój znajomy, gdy po raz pierwszy przyjechał do Londynu, był najbardziej zdumiony tym, że ludzie się do siebie uśmiechają. Jak przyznał, początkowo cały czas z niepokojem pytał w duchu „czego on ode mnie chce?”, a gdy idąc rano do sklepu usłyszał od nieznajomego „Good morning”, był całkowicie zaszokowany.

Wzajemnie zaufanie to istotka bardzo słaba i krucha. Gdy widzimy, że ktoś nam nie wierzy, że kwestionuje każde nasze zdanie, sprawdza za plecami, czy powiedzieliśmy prawdę, przypisuje nam złe intencje, odwzajemniamy się tym samym. Jeśli na to nałoży się tak częsta wśród Polaków tendencja do krytykowania wszystkiego i wszystkich, to perspektywy na przyszłość nie wyglądają najlepiej. To krytykanctwo rozpoczyna się w szkole, gdzie każdy straszony jest dwóją, odpytywany przed tablicą i nękany klasówkami. Rękę dokładają rodzice uważając, że chwalenie może tylko „zepsuć” ich dziecko, a słowa uznania spowodują lenistwo.

To przenosi się na późniejsze kontakty z ludźmi. Jedna z moich znajomych ma zwyczaj mówienia komplementów w stylu: „Bardzo dobrze ci w tej bluzce, bo nie widać, że masz krzywą łopatkę” i udzielania rad „Zapuść włosy na dłuższe, to ukryjesz ten drugi podbródek”. Gdy zwróciłam jej uwagę, że taki rodzaj relacji mnie nie interesuje, była zdumiona: „Przecież to dowód przyjaźni”. Dla mnie – braku przyswojonych podstawowych zasad współżycia z ludźmi, a mówiąc inaczej: dowód braku wychowania.

Rok w klimacie zaufania

Leszek Kołakowski mówił kiedyś, że szczęście bierze się z umiarkowania, a nie z ryzyka, że większym ryzykiem porażki obarczona jest miłość niż przyjaźń. Z pewnością to prawda, ale wszystko zależy też od tego, jak tę przyjaźń definiujemy i czego od niej oczekujemy. Jak mi się wydaje, zarówno w przyjaźni jak i w miłości najważniejsze jest wzajemne zaufanie.

Za nami pierwszy miesiąc 2010 roku. To ostatni rok pierwszej dekady nowego stulecia i tysiąclecia, albo – jak wolą inni – pierwszy rok nowej dekady. Niech rok i wszystkie lata następne upłyną nam w klimacie zaufania właśnie, w wielkiej polityce i w naszych kontaktach z bliskimi. Niech zapanuje atmosfera bezinteresownej życzliwości. Niech nie będą potrzebne kolejne speckomisje śledcze i niech politycy pokażą nam, że potrafią działać sprawnie i nie robią podstawowych błędów. Ten postulat kieruję przede wszystkim pod adresem ludzi odpowiedzialnych za nasze zdrowie. W Polsce nabroili w ostatnim czasie wystarczająco dużo, a i tu, na Wyspie, nie jest z tym najlepiej. A przecież bez dobrego zdrowia nie ma dobrego samopoczucia. I gdy to już jest, to i ryzyko, jakim jest każdy konktakt z drugim człowiekiem, łatwiej podjąć.

Katarzyna Bzowska

Wasze komentarze Dodaj komentarz

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Brak komentarzy.